LTD ECLIPSE 1000 DELUXE VHB

Bohaterką dzisiejszego testu jest koreańska LTD Eclipse 1000, czyli seria Deluxe, rocznik 2006. Firma LTD powstała w 1996r jako filia ESP (Electric Sound Products). Założenie było takie, by produkować wysokiej jakości gitary zbliżone wyglądem i brzmieniem do ESP za rozsądną cenę. Jak wyszło w praktyce? Różnice między firmą-matką a córcią polegają głównie na tym, że LTD jest produkowane przez mieszkańców Indonezji (tańsze modele) oraz Korei (te droższe), a ESP robione są w Japonii. Poza tym LTD robione są maszynowo, natomiast droższe odpowiedniki (w przypadku wysokich modeli) to ponoć pełny handmade.

Tyle by było na temat pochodzenia wiosła, przejdźmy do tego co tygryski lubią najbardziej, czyli do testu wyżej wspomnianego egzemplarza.

Specyfikacja

Trochę teorii na początek, czyli specyfikacja.

  • Gryf: Wklejany (Set-Neck)
  • Menzura: 24.75"
  • Korpus: Mahoń
  • Płyta wierzchnia - Klon płomienisty
  • Gryf: Mahoń
  • Siodełko 42mm Earvana Compensated Nut
  • Progi: 24 extra jumbo
  • Mostek: stały TOM Tonepros
  • Klucze: Sperzel Blokowane
  • Wykończenie VHB Vintage Honey Burst Matowe
  • Potencjometry: 2x vol, 1x tone
  • Pickupy: Seymour Duncan SH2 (neck) i SH4 (bridge)

Testowana gitara różni się nieco od egzemplarza sklepowego. Poprzedni właściciel postanowił ją trochę stuningować, ale przywróciłem jej oryginalny wygląd. Zamiast gryfowego SH1 znajdziemy tu SH2. Pozostałe elementy, takie jak potencjometry, gałki i ramki przetworników zostały wymienione na takie same jak w oryginale.

Wykonanie

Jak gitara wygląda - każdy widzi na zdjęciach. Jest to Les Paul "na sterydach" - deska została dość mocno odchudzona, single cut został "wyostrzony". Nadaje to gitarze bardziej nowoczesnego charakteru i bardziej pasuje do brzmienia, o którym później. Wykończenie jest matowe, co moim zdaniem jest rozwiązaniem całkiem ciekawym i estetycznym, choć średnio trwałym z uwagi na "wycierania się". I takim sposobem 7-letnia gitara ma już elegancko wyślizgany gryf, niektóre krawędzie z tyłu również już się świecą. Mnie to nie przeszkadza, nie rzuca się to w oczy.

Wykończenie opisane jest enigmatycznym symbolem VHB. Oznacza to Vintage Honey Burst i bardzo miło łechce moje poczucie estetyki. Nie ma tu festyniarskiego, mieniącego się bindingu, jak w większości LTD-ków z serii deluxe. Mamy tu do czynienia z kremowo - żółtym, jakby podstarzanym bindingiem. Ciągnie się on przez korpus, gryf i główkę. Niestety widać w tym miejscu pewne niedociągnięcia. Patrząc od boku na binding na gryfie jest wszystko ok. Jeśli natomiast spojrzymy na niego z góry, widzimy, że tak naprawdę ta 'taśma' jest biała, kremowy kolor zawdzięcza malowaniu. Takim sposobem binding jest dwukolorowy - przy samych progach grzbiet bindingu jest biały, cała reszta natomiast - kremowa. Być może jest to zamierzony zabieg, mnie to jednak trochę kłuje w oczy.

LTD Eclipse 1000 Deluxe - wykonanie

Tył gitary pomalowany został lakierem o z grubsza naturalnym odcieniu. Nie zastosowano tu mahoniowego forniru, jak np. w Epiphone'ach. Dzięki temu wiemy z czego gitara jest zrobiona. Mój egzemplarz jest z trzech kawałków mahoniu. Wierzch wykonany został z klonu płomienistego. Został całkiem nieźle spasowany, ładnie się mieni w słońcu w zależności od kąta padania światła. W gitarze tej nie występuje coś takiego jak miejsce łączenia gryfu z główką. Cały ten element został zrobiony z dwóch podłużnych kawałków mahoniu.

Osobny, krótki akapit należy się kluczom. Są to blokowane Sperzele - osprzęt ciekawy i stosunkowo rzadko stosowany. Patent z blokowaniem jest bardzo wygodny, wystarczy przełożyć strunę przez oczko w kołku, dokręcić gwint na spodzie główki i nawinąć 0,5 - 1 nawój. I to wszystko! Nie trzeba mozolnie nawijać kilku zwojów, stosować specjalnych technik. Strojenie odbywa się normalnie, za pomocą motylków. Jedyną różnicą jest duże ułatwienie podczas wymiany strun, co na scenie, pod obstrzałem może mieć kluczowe znaczenie. Same klucze trzymają strój bardzo dobrze, przy średnio intensywnym graniu spokojnie trzymają kilka dni.

Jeśli chodzi o osprzęt i elementy ozdobne (typu ramki itp), mamy tu dość wysoki, ale jednak standard. Bez udziwnień. Klucze (bardzo fajne, blokowane Sperzela) i gałki potencjometrów są chromowane, ramiku pickupów kremowe, pickupy to "zeberki".

Wygoda

Jak już wspominałem, korpus został odchudzony w stosunku do pierwowzoru, jakim jest LP Gibsona. Z tyłu twórcy przewidzieli wcięcie w górnej części dechy. Powiem szczerze, że jeśli trzymasz gitarę nisko, w pozycji biodrowo - klejnotowej tak jak ja, to nie odczujesz znaczącej różnicy, porównując z gitarą bez wcięcia. Zrobiłem mały eksperyment i zmieniłem pozycję gitary na "brzuszek centered" i... wcięcie rzeczywiście się przydaje, idealnie pasuje do wypukłości 😉

Gryf różni się nieco od mojego ulubionego '60 Slim Tappera, ale można go z czystym sumieniem nazwać wygodnym. Minęło parę dni zanim moja kosmata wielka łapa przyzwyczaiła się do dość szerokiego, bardziej płaskiego i grubszego na krawędziach gryfu. Nie jest to wyścigówka, ale bejsbol to też zdecydowanie nie jest. Dostęp do wysokich progów jest całkiem dobry, lepszy niż w klasycznym Les Paulu. A propos progów – mamy tu 24 sztuki mimo klasycznej w takich konstrukcjach menzury 24,75'', która jest przystosowana do 22 progów. Nie, wcale nie upchano tych dwóch dodatkowych progów, po prostu wydłużono podstrunnicę i cofnięto trochę gryfowy pickup. Rozwiązanie całkiem sensowne, chociaż nie wiem, czy warto było na siłę dodawać te dwa dodatkowe progi…

LTD Eclipse 1000 Deluxe - wygoda

W gitarze wykorzystano siodełko Earvana. Jego twórcy chwalą się tym, że każda ze strun ma różną długość czynną. Ma to pomóc w jeszcze lepszym strojeniu instrumentu. Szczerze mówiąc nie wiem ile w tym prawdy, a ile "chłytu marketeringowego", ale przyznać trzeba że głębokości rowków na struny są idealnie dopasowane do progów extra jumbo, co bardzo pozytywnie wpływa na wygodę gry w niższych pozycjach. Regulacja gitary jest łatwa do przeprowadzenia. Śrubka pręta napinającego nie ma luzów, gryf reaguje nawet na delikatne korekty. Mostek Tune – O – Matic również do skomplikowanych nie należy, tak więc ustawienie gitary pod siebie nie zajmuje dużo czasu. Akcja strun jest bardzo zadowalająca. W chwili zakupu (gitara 5 - letnia) wysokości wynosiły u mnie ok. 1,2mm nad XII progiem na strunie e1 i 1,6mm na strunie E6. I tu dochodzimy do pewnego problemu - po 2 kolejnych latach grania progi dość mocno się starły. Nie wiem jaką muzykę grał poprzedni właściciel, może nie eksploatował mocno progów. Ja gram sporo bluesa i pochodnych, więc dość mocno trę progi strunami. Rezultat jest taki, że po dwóch latach grania progi nadają się do szlifu. Materiał nie wydaje się być zbyt trwały. Zwłaszcza jeśli porównamy do takiego 32 - letniego Greco, w którym są nadal oryginalne, przeszlifowane progi lub 20 - letniego Gibsona SG z progami w podobnym, niezłym stanie.

Nie ma co owijać w bawełnę – gitara ma grać mocno, rockowo i bez kompromisów! I tak właśnie jest - brzmienie jest tłuste i mięsiste.

Z deski gitara brzmi bardzo głośno. Pasmo jest dość wyrównane z ładnie wyeksponowanym środkiem. Miałem sporo różnych gitar w łapie i jeśli chodzi o mocne, rockowe granie to jesteśmy w czołówce. Set przetworników Seymoura Duncana SH4/SH2 w mahoniowej desce jest na pewno wielu osobom bardzo dobrze znany. Więc krótko: zestaw bardzo fajnie zrównoważony, idealny do rockowego grania we wszelkich odmianach. Okresowe tendencje do zbaczania w stronę metalu gitara również zniesie dzielnie. SH4 przy mostku to przede wszystkim duużo środka i góry, świetna selektywność, jednak nie pozbawiając naturalnego brzmienia i "powietrza". Dźwięk z SH2 jest okrągły i pełny. Jeśli brzmienie mogłoby być wizualizowane, to SH2 sypałby iskrami aż miło. Jeśli lubisz tak jak ja, aby pickupy siedziały dość głęboko w desce, daleko od strun, to naprawdę czuć, że gra drewno, a nie sam pickup ze wzmakiem. Na przesterze gryfowy przetwornik brzmi dośc oldskulowo, jakby z lekkim fuzzem, a solówki leją się, aż miło. Dzięki temu, że przetwornik jest cofnięty o jakieś 3cm w stronę mostka, brzmienie jest bardziej „żywe” niż w standardowym ustawieniu H H. Mniej jest mułu i nijakości, co sprawia, że granie na cleanie to czysta przyjemność. Mimo wszystko brakuje mi "tego czegoś" w brzmieniu tej gitary. Brzmi trochę syntetycznie? Trochę zbyt nowocześnie jak na mój gust? Trudno to do końca określić, ale są to sprawy bardzo subtelne i subiektywne. W skali szkolnej za brzmienie dałbym uczciwą 5.

Sustain jest niezły, tak jak przystało na wklejany gryf i dobrze wykonany mostek TOM w takiej konstrukcji.

Podsumowanie

LTD Eclipse 1000 pomimo kilku drobnych niedoróbek jest naprawdę zacna - wygodna, bardzo dobrze brzmiąca i ze świetnym osprzętem. Na usta cisną się 2 słowa: styl i drapieżność. Pomimo, iż kształtem gitara nawiązuje do Les Paula, to zarówno brzmieniowo, jak i ergonomią różni się od pierwowzoru. Świetnie sprawdza się w nowoczesnej muzyce, im mocniejszy przester i niższy strój, tym większy pazur pokazuje. Miejscami widać, że to jednak budżetówka, że nie wszystko jest tak idealnie wykonane. Ponadto, cena sklepowa odstrasza - ponad 3500zł za koreańskie wiosło to jednak dużo. Jednak na rynku wtórnym można je kupić w całkiem rozsądnej cenie. Jeśli szukasz mocnego, rockowego wiosła ze stałym mostem - zatrzymaj się i dobrze zastanów - bo patrzysz na ścisłą czołówkę w swojej klasie cenowej!

Ocena końcowa

Zalety

  • bardzo dobry osprzęt
  • świetne przetworniki w standardzie
  • duża wygoda
  • świetne, rockowe brzmienie

Wady

  • cena za nowy egzemplarz
  • wykonanie miejscami szwankuje