LTD ECLIPSE 1000 DELUXE VHB

Wygoda

Jak już wspominałem, korpus został odchudzony w stosunku do pierwowzoru, jakim jest LP Gibsona. Z tyłu twórcy przewidzieli wcięcie w górnej części dechy. Powiem szczerze, że jeśli trzymasz gitarę nisko, w pozycji biodrowo - klejnotowej tak jak ja, to nie odczujesz znaczącej różnicy, porównując z gitarą bez wcięcia. Zrobiłem mały eksperyment i zmieniłem pozycję gitary na "brzuszek centered" i... wcięcie rzeczywiście się przydaje, idealnie pasuje do wypukłości ;)

Gryf różni się nieco od mojego ulubionego '60 Slim Tappera, ale można go z czystym sumieniem nazwać wygodnym. Minęło parę dni zanim moja kosmata wielka łapa przyzwyczaiła się do dość szerokiego, bardziej płaskiego i grubszego na krawędziach gryfu. Nie jest to wyścigówka, ale bejsbol to też zdecydowanie nie jest. Dostęp do wysokich progów jest całkiem dobry, lepszy niż w klasycznym Les Paulu. A propos progów – mamy tu 24 sztuki mimo klasycznej w takich konstrukcjach menzury 24,75'', która jest przystosowana do 22 progów. Nie, wcale nie upchano tych dwóch dodatkowych progów, po prostu wydłużono podstrunnicę i cofnięto trochę gryfowy pickup. Rozwiązanie całkiem sensowne, chociaż nie wiem, czy warto było na siłę dodawać te dwa dodatkowe progi…

LTD Eclipse 1000 Deluxe - wygoda

W gitarze wykorzystano siodełko Earvana. Jego twórcy chwalą się tym, że każda ze strun ma różną długość czynną. Ma to pomóc w jeszcze lepszym strojeniu instrumentu. Szczerze mówiąc nie wiem ile w tym prawdy, a ile "chłytu marketeringowego", ale przyznać trzeba że głębokości rowków na struny są idealnie dopasowane do progów extra jumbo, co bardzo pozytywnie wpływa na wygodę gry w niższych pozycjach. Regulacja gitary jest łatwa do przeprowadzenia. Śrubka pręta napinającego nie ma luzów, gryf reaguje nawet na delikatne korekty. Mostek Tune – O – Matic również do skomplikowanych nie należy, tak więc ustawienie gitary pod siebie nie zajmuje dużo czasu. Akcja strun jest bardzo zadowalająca. W chwili zakupu (gitara 5 - letnia) wysokości wynosiły u mnie ok. 1,2mm nad XII progiem na strunie e1 i 1,6mm na strunie E6. I tu dochodzimy do pewnego problemu - po 2 kolejnych latach grania progi dość mocno się starły. Nie wiem jaką muzykę grał poprzedni właściciel, może nie eksploatował mocno progów. Ja gram sporo bluesa i pochodnych, więc dość mocno trę progi strunami. Rezultat jest taki, że po dwóch latach grania progi nadają się do szlifu. Materiał nie wydaje się być zbyt trwały. Zwłaszcza jeśli porównamy do takiego 32 - letniego Greco, w którym są nadal oryginalne, przeszlifowane progi lub 20 - letniego Gibsona SG z progami w podobnym, niezłym stanie.

Brzmienie
Wykonanie

Spis Treści

  1. Wstęp
  2. Wykonanie
  3. Wygoda
  4. Brzmienie
  5. Podsumowanie